Wiersze Pavelsky

Literatura, kino, poezja, balet, teatr i jeszcze kilka innych spraw...
Regulamin forum
Za wykorzystanie przez osoby trzecie danych kontaktowych, takich jak adresy pocztowe, numery telefonu i faksu oraz adresy e-mailowe podane przez użytkownika na tej stronie, odpowiada użytkownik je podający
Pavelsky1987

Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 27 wrz 2015, 22:29

Liście upadają echem samotności 
Ptaki szeleszczą piórami zdradzają swoją obecność 
Lecz licho pod międzą skalane nocą cywa 
Ja zaś przy oknie pale papierosa
Myślę o miłości której mi brak 
Tworzę sceny Nas dwojga których już nie ma 
Tęsknię za pocałunkami za rogatką zmęczonych ulic 
Za spełnieniem swej romantycznosci w Twym spojrzeniu 
Gdy łzy po policzku odmieżą odległość do mego serca 
Usechnal brakiem uczuć... 
Teskno Mi 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 27 wrz 2015, 22:31

Znam się na lesie co szumi nocą 
Znam się na gwiazdach co nocą migocą 
Znam się na miłości bo dostrzegam jej piękno 
Urok srebrnych zim obojętny mi nie jest 
Świat liczy na miłość lecz nie ma jej dosyć 
W samych nas jest licho i grzmoty 
Czasem kaszel przerwie rozmowę 
By fałszywe słowo wyksztusic 
Powietrzem nabranym z grona 
Zależnych od siebie pajacow 
Nie obrażając pajaca .. 

Autor: Pavelsky Kategoria: Miłosne

 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 27 wrz 2015, 22:32

Znów księżyc na Niebie 
Tęsknię do Ciebie 
Miłości 
Gdzie szukać Ciebie 
Gdy serce w potrzebie
Jaki strój włożyć 
By uczucie stworzyć 
Śnić o Tobie jedynie 
Wszystko Sztuczne 
Co zaginienie..
Mej duszy nic nie ukradnie 
Prędzej niebo 
Spadnie 
Z Horyzontu 
Powiek Błękitu 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 27 wrz 2015, 22:35

Z zamkniętymi oczyma odnajdę Cię 
Przemierzam szerokość geograficzną 
Południkiem 
By Twym Równikiem 
Być 
Mapo mego Życia 
ukochana 
po to me kolana 
przed Twym Ołtarzem 
dotykają podłoża 
wytatuowana Witrażami Świątynio
Gdy pojawiasz się w ogrodzie 
Kwiaty Kwitną Na Widok Twój 
Jesteś Seansem 
Moim Romansem 
Tylko Ciebie 
Wiesz 

Po co mówić ....
Okażę Ci
każdy puls mego istnienia 
Księżniczko pałaców wytwornych ..


Autor: Pavelsky Kategoria: Miłosne



 




 




 



 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 27 wrz 2015, 22:36

W głosie drżącym odejdę 
By łzy ukłony słały pamięci o mnie 
Wtedy zamilkł by las na wieki
Bo zabrakło by nut mej osobowości 
Gdzie ślady stup mych na ścieżkach 
Pomnikiem się staną
dla tajemnic 
kołyszacych ten dziki świat 
Wszystkie palce na spust opadają 
By salwą wulkany wybudzić 
I po żegnać wszystko 
co urokiem zwane 
co ukochane szlakami handlowymi 
Wartością złożone do komody 
Przetrzymywane przez strych dla pokoleń 
Uniewinniam Za pochmurne dni niebo 
Wybaczam nocy za złe sny 
Wiatry spiszą epitafium 
By nie pozbawiać 
proch mój imienia ...

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 27 wrz 2015, 22:40

Pachnie już bez 
Bez łez rośnie deszczu 
Spoglądam na Ciebie 
Chce rozwikłać zagadkę o Tobie 
Ucho Przyłoże do strumienia 
by usłyszeć Litery Twojego imienia
Zapytam pieciolinie co sądzi o Tobie 
Po słowie 
odczytam biografii Twej szal
by ogrzewal mą szyje zimową porą
Tworzę Wiosnę na Twej Twarzy
Szlachcianko
W sukni z bławatku
we włosach stokrotki 
Na stopach rosa żytem pachnąca 
Z Ciebie to Pani Gorąca 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 27 wrz 2015, 22:41

Gdzie Tabory Cyganskie gościły
Tam tańce były 
Smak wolności i dawne czasy budowaly im szałasy
Nie strudzeni przyszłością żyjąc do Świata Miłością 
Nie biegli za niczym 
Muzyką Tęsknili całe Lasy nimi nuciły
To czasy były gdy wódka strumieniami płynęła 
Gdy nie karano za marzenia
Teraz Wszystko można lecz nic nie zdołasz 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 27 wrz 2015, 22:42

Scena pusta 
Nawet rosa obeschła nagością traw
kołyszacych się na wietrze widowni
Gdzie rozmaitosc upokorzenia
Tam dotkliwe bez talencie się tuła 
Nie było mnie chwilę
wieczności wdzięczność 
Śpiewom ptaków hołd 
Dla żaluzji lasów mord
Wutatułowane nocne niebo i mój cień 
Wróciłem księżycowe noce 
Utulcie mnie do snu wierne watahy
Gdzie iskry niebios wscieklych 
Czekały powrotu wen

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:26

Pokochał bym Cie
Przy świetle księżyca
W objęciach gwiazd
Słowami otulić Jestem gotów
Nie obawiam się czarnych kotów
Pragnę Tylko Ciebie
Twóje oblicze kłania się teatrem uczuć
Gdy milczysz cisza rysuje Profile Twe
Czekasz na szczerość niczym wilk na ofiarę swą
Pragniesz Tylko mnie..
Tak bardzo Jest mi źle
Pavelsky

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:32

Lubiłem Cię lecz
ma natura wbija siekacze 
czerwone od Apetytu na Ciebie..
Bezwzględną dzikość uwolniłem 
I Cię zgładziłem...
Smakujesz w mym pysku 
Sciekasz na białą aurę pory roku
Rozszarpuję wolność Twą 
Widownią amfiteatru czekającego
na Twoje szczątki
Nie podziele się ..
Kocham konsumować Cię 
W Baśniach 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:33

cham Cię wnykami które zastawiam
Myśliwy używający duszy 
przybyły z daleka natchnienia
oblane woskiem świec Zakonów
Pełnych tajemnic i dziwnych ksiąg
Napisanych dłonią samotnika 
Wybranego z pośród polan leśnych
Na których utkwiła Miłość
Smutne drogi gdzie żadnych śladów 
Noce senne gdy kochanków brak na niej..
Wyryj głęboko i ukryj wysoko
Nazwij nie dosiegnionym
Ty wiesz czym on spragniony 
O miłości wszechstronna 
Forteco obronna..

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:38

Zabij mnie 
gdy wodospadem Siebie wpływasz we mnie
odkrywasz dzieło wychowania mnie przez 
dzikość Twych oczu..
Twoje włosy okrywają mnie linczując źle wspomnienia
Czy zdołam opisać co widzą me oczy w jednym tomie
Uszy gdy Cię nie słyszą więdną niczym kwiaty bez wody
Usta sinieją bez dotyku Twoich ust malinowych
Dłonie plączą sie przewracając niebo na drogą stronę 
By opowiadać historię miłosne o Nas każdej części świata

Autor: pavelsky Wojsławice

 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:40

Ksiądz Brudny czystością

Koloratka uszyta dłońmi Twymi czyni mnie nie czystym
Dając Ci co tydzień lekcje pokory karzę Cię 
Za milość do mnie nakazuje pokutę nocy spędzonej w 
ramionach mych...
Jak do spowiedzi uklękasz wiedząc czego pragną Twoje usta
Rujnujesz mą religię wierzeniem w Ciebie
Nagość Twa okryta cytatem 
Zbliż sie 
zgrzeszyłaś wymierzam Ci pokutę pożądań
Ja zaś nie zbłądziłem 
Ja wyspowiadałem Twoje ciało swoim 
z grzechów mięty którą czujesz do mnie..
Sutanna ciekawości Przyczyna
Zerwałaś ją ze mnie niczym ja Suknie Twą 
by zanurzyć sie w psalmie o Tobie...

Pavelsky Wojsławice

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:46

Witam piękny dzień wypalany wschodem słońca 
Tereny gdzie mieszkam malują moją wyobraźnię 
Chodz pora zimy niebawem stworzy wydmy na polach 
za moim oknem cieszę się.
Noc a na niebie jasność oświetlająca ziemię 
i pojawił się on posrebrzając łąki śpiące jesienią 
artysta wkroczył w samą porę gładząc po plony w
polach rozsiane srebrem
ach te przymrozki Ukrainą trzeszczące
lustra kałuż dające podziwiać się niebu 
Dziękuję za pejzaż uwikłany otchłanią 
zbudowaną z ruin moim snów..
Dobranocką spektakl widoków szlachetnym
kruszcem oblanym jakby cyną...
dobranoc 

Autor: pavelsky

 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:48

Wiejskie Smichy w Wojslawicach

Popsuły mnie relacje z ludzmi
skażenie globu mego istnienia

Rozmowy proste ze skomplikowanymi 
tak dobre jak ze złymi
zależy na kogo trafimy

zebranie poranne przy ulicy by wysmiać
obgadać i dziwne zdania składać

jeden drugiemu nie wierzy 
ze mieszkał kiedyś w wieży 
a w co uwierzy to zależy

gest sympatii ręka w górze 
tak jak leży w mej naturze

raczka w dole w czarnej smole
komuś oko dziś wykole

śmiechu kupa i chałupa
ktoś wyciąga z szafy trupa

dzień jak co dzień 
nocy godzien
Żegna słońca zachodem 
witając księżyca wschodem
z tym wiernym narodem

nie brakuję też 
marudy by się lepkiej
wyzbyć nudy
życia trudy 
amplitudy 
prowadzące nas do zguby

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:49

Dzikość Ścięta Rozmaitością

Księżyc lunatykując po niebie potykał się o gwiazdy 
Zrzucając je niczym klon
swe liście
przykrywając zmarznięta ziemię 
jakby kołdrą 
Pisząc to zanurzony w wannie
płynę przed siebie łajbą żeliwną starej daty
Nie rozpamiętuje już chodz przykrość 
sercu zawitała i chce wejść dalej klując się o
kolce pięknych róż ogrodu mej duszy..
Krew w żyłach ściga się z wiatrem wygrywając 
wyścig do mojego serca...
Powoli kończę poetycką kąpiel pełną 
ortografii i księżyca zaglądającego do okna
Dobranoc Dzika Rozmaitości

Pavelsky Wojsławice

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:51

Gdy płacze Milość

Otrzyj łzy damo 
ciężko patrzeć jak serca pękają 
usta i dusze szlochają 
Poeci tak szybko wymierają 

Skąd pióra brać 
gdy klucze wysoko
gdzie odbić twarz 
a wszędzie głęboko 

Czy widok zakochanych 
przed zachodem słońca 
dozna końca 

Dlaczego rujnują świat 
materialiści 
w bieli 
choć 
nie czyści 

Czy tylko ja zostałem 
o drogę pytałem 
Pana Księżyca 
co blade ma lica

Nie płacz miłości 
znajdę Tą jedyną 
iskry wnet przypłyną 
z duszą na ramieniu
usiądę na kamieniu
Bezmyślnie 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:53

Pragnąc Uczuć

Milość zdrapana z nieba 
zeszklonego łzami 
rzeźbionego nocami 
moimi snami
o miłości prawdziwej 
nie wyssanej z palca
Jak gdyby tańcząc walca
wsłuchując się w bicie 
i dotykając skrycie
ust Pięknej damy
jej zapach rozsiany
po okolicy 
myjąca Twarz w krynicy...
Siła którą ma w sobie 
smakuję w słowie 
mógłby być o sowie
wiersz ten
a o miłości której pragnę 
choć by ucichł wiatr 
i żagle 
spłonęły od gromu
ja czuwam 
i nie płacze
nikomu 

Pavelsky1987

Re: Wiersze Pavelsky

Post autor: Pavelsky1987 » 28 wrz 2015, 18:55

Piękność ujrzała Mą dzikość

Piękna spotkaliśmy się jednym spojrzeniem 
Bogata nie mogąca mnie mieć 
Ujrzała dzikość we mnie 
Poczułem to coś w sekundzie grozy
Nie porównywalne spotkanie
w jej restauracji..
Przechodząc szukała kolejnego spotkania
oczu mych błękitu 
z jej szmaragdami
Codziennie tam jadam 
nie prosiłem o deser 
a smak jej zainteresowania
rozniósł w pył bogactwo
pozostawił w niej coś 
widziałem jej głód 
czułem jej pożądanie 
co teraz począć gdy znów 
zapragnie się Damie
Moje wydanie
Zatraciła się... 
To było czuć..

Pavelsky Wojsławice

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość